wtorek, 4 października 2016

Mama bierze wolne!

Macierzyństwo to najpiękniejsze co mnie w życiu spotkało. Tyle cudownych chwil, tyle uśmiechów, tyle miłości! Ale... Niedawno pojawiło się pewne ale... Przyznaje otwarcie: życie stało się MONOTONNE, rutyna jest nudna i potrafi być męcząca. Dni stały się ZA KRÓTKIE. Brak czasu dla siebie zaczął mi doskwierać. Poza tym głowa jest PRZEPEŁNIONA MACIERZYŃSTWEM. Budzę się rano i myślę co zrobić córce do jedzenia, gdzie pójść na spacer, w co się pobawić, jaką książkę jej przeczytać. Nie byłabym sobą gdybym z tego powodu załamała ręce. Zamiast narzekać wpadłam na genialny pomysł! Czas na reset! Nadszedł czas na urlop mamy! Na czas tylko dla mamy! Spakowałam torbę, przygotowałam weki, zrobiłam listę - plan dnia Lilii. Iiii...

piątek, 23 września 2016

O tym jak moje dziecko nauczyło się przesypiać noce.

Mniej więcej dwa miesiące temu napisałam post o tym jak bardzo marzy mi się przespana noc.
I wiecie co? Doczekałam się! W końcu! Marcel przespał cała noc.

Myślałam, że dziecko do tego musi dorosnąć. Tłumaczyłam sobie, że jest jeszcze mały.
Budzi się, ponieważ jest głodny i potrzebuje wypić kilka razy mleko w nocy.
Teraz już wiem, że to nie prawda. Popełniłam wielki błąd, czekając na to, aż Marcel tak poprostu zacznie  przesypiać noce.  Niestety tak to nie działa. Spania również trzeba się nauczyć!


sobota, 20 sierpnia 2016

Na placu zabaw - fotorelacja

Upragnione słoneczko wróciło do nas na krótką chwilę. Co zrobiłyśmy? Spakowałyśmy najpotrzebniejsze rzeczy i szybciutko ruszyłyśmy na plac zabaw - nowe miejsce dla naszej czwórki. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że brudniejszych dzieci jeszcze nie miałyśmy 😂. W piaskownicy była ziemia - nie piasek 😞. A szkoda! Bo w naszej ocenie ten plac zabaw kwalifikował się do top 10. Tak czy siak dzieci tak się zmęczyły, że chwile po wyjściu z placu zasnęły na długą drzemkę 🙂.
Tu kilka zdjęć z naszego wypadu...

wtorek, 2 sierpnia 2016

Mamy problem! Wszystko jedzące dziecko stało się niejadkiem

Od ponad miesiąca dziecko jedzące wszystko stało się niejadkiem!!! To naprawdę problematyczne! Wcześniej widząc jajecznice aż machała nóżkami z radości na jej widok, teraz ją wypluwa (a próbowałam wszystkie możliwe wersje, z rożnymi dodatkami, także z samych żółtek!), warzywa nagle nie mogą być do rączki! Muszą być starte na jarzynówce. Ok... Ewentualnie brokuły zje w dużych kawałkach i ogórki małosolne czy kiszone. Najchętniej jadłaby owoce oraz kanapki z masłem i szynką. Od niedawna z wielkim apetytem też sezonowe ogórki małosolne i jagodzianki. Kasza manna bądź kukurydziana też gości raz na kilka dni w jej menu. Energii miała wciąż ogrom! Zachowanie hm trochę inne a mianowicie nocny sen już nie jest nieprzerwanym ciągiem spokojnej drzemki przez 11 godzin. Teraz wybudza się na 2-3 minuty a czasem na 2 h zwijając się z bólu - sądziłam, że z bólu brzucha. 

Postanowiłam zrobić badania krwi, by wiedzieć, że nie odbija się jej niejedzenie na zdrowiu. Lista badań, którą wykonałam: 
- morfologia z rozmazem,
- CRP - celem badania CRP jest określenie w organizmie osoby badanej poziomu stężenia białka C-reaktywnego,
- ferrytyna - pozwala ocenić poziom żelaza w organizmie,
- fosfataza zasadowa - to rodzaj enzymu występującego głównie w kościach, ale także w wątrobie i jelitach, który uczestniczy w przemianach fosforanów,
- witamina D.

czwartek, 28 lipca 2016

Jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie miała dziecka?

Zadajecie sobie czasem takie pytanie? Ja czasami się nad tym zastanawiam.
Jak by to było teraz, kim bym była,jak inne było by moje życie, gdybym nie miała dziecka..



Hmmm... Kto wie, może skończyłabym studia i znalazła jakąś fajną prace.
Rano budziłabym się, piła spokojnie gorącą kawę, zjadła porządne śniadanie. Miałabym czas, żeby zrobić się na bóstwo, pięknie pomalować i ładnie, elegancko ubrać. Wychodziłabym do pracy, później na zakupy lub kawę z przyjaciółką.
Obiad jadłabym na mieście.  Znalazł by się w końcu czas na kosmetyczkę, fryzjera, czy pójście na siłownię. Wieczorem randka z mężem: restauracja, kino a może koncert?
W weekendy spałabym do południa i imprezowała do rana.
Wieczorami mogłabym leżeć w wannie godzinami.
Wakacje spędziłabym w pięcio gwiazdkowym hotelu, leżąc całymi dniami na plaży z drinkiem w ręku.

Było by pięknie, prawda? Ale czy na pewno byłabym w 100 % szczęśliwa?
Myślę, że nie. Na pewno czułabym w sercu pustkę, czegoś by mi brakowało.
Mimo, że kiedyś uważałabym takie życie za idealne. Teraz wiem, że tak nie jest.

niedziela, 24 lipca 2016

Małe króliczki Duracell, one nie śpią - one się ładują :)

Znacie to sformułowanie? „Dzieci nie śpią - one się ładują”. Słyszałam je już dawno temu. Teraz mogę z czystym sumieniem przyznać temu rację :)! Oj tak! Te małe stworzenia są jak króliki Duracell. Nie piją kawy, nie jedzą słodyczy a tryskają energią! Dosłownie :). Kiedy nie raczkowała nie mogłam się doczekać widoku córki na czterech. Kiedy raczkowała nie mogłam się doczekać pierwszych kroków. Teraz muszę mieć szyję obrotową o 360 stopni. W przeciągu 3 tygodni Lilka 3 razy rozcięła sobie wargę! Upadków nie zliczę. Bawi się zabawkami, a po chwili wyrzuca wszystkie zabawki z pudełek oraz kuferka, potem je z powrotem wkłada, następnie jest przy kuchence i otwiera szafki z garnkami i patelniami, wyciąga je, uderza nimi o kafelki - chyba lubi ten dźwięk, a mi wtedy pęka głowa. Następnie gania się ze mną. Po czym chowa się. Jeździ swoim autkiem. Ściąga pranie - najchętniej te jeszcze mokre. Otwiera barek. Bawi się drukarką, telewizorem, głośnikami. Śpiewa, tańczy, je tańcząc. Aaa!!! Mam w domu króliczka Duracell!!!


piątek, 22 lipca 2016

Roczek Marcela :)

Czas pędzi jak szalony. Ten rok minął w bardzo szybkim tempie. Czasem dalej nie mogę w to uwierzyć, że moje dziecko obchodziło właśnie swoje pierwsze urodziny. Przecież jeszcze przed chwilką był taki malutki!
17 lipca 2015 roku o godzinie 4.17 Marcelek pojawił się na świecie. I był to najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Ten rok był pełen wyzwań, niespodzianek i przyniósł ogromną ilość miłosci do naszego życia.

Imprezę zorganizowaliśmy w Restauracji Admirał w Jastarni. Z tego miejsca chciałabym serdecznie podziękować mojej teściowej za przygotowanie cudownego przyjęcia.
Sala wyglądała bajecznie! Dekoracje zostały zamówione ze strony www.wiewiorkaispolka.pl. Przepiękne balony nadmuchane helem,  girlanda z napisem "Roczek Marcelka", niebieskie czapeczki w groszki oraz piki do potraw. Wszystko razem dało niesamowity efekt. Goście byli zachwyceni wyglądem, a co najważniejsze, solenizant również był bardzo zadowolony.